Nienawiść jest łatwa. Miłość wymaga wysiłku i poświęcenia.

Spotkałam się z różnymi opiniami na temat tej książki. Jednym się podobała, innym brakowało w niej tej tytułowej miłości. Moim zdaniem miłości jest nadto. Owszem, może nie zawsze jest to miłość romantyczna, miłość partnerska. Marek Edelman opowiada o miłości matki do swoich dzieci, o miłości przyjaciół, a przede wszystkim o miłości człowieka do człowieka. O tym jak wiele, nie tylko wtedy, ale i dziś jesteśmy w stanie poświęcić dla drugiej osoby. Jak wielu rzeczy możemy się dla niej wyrzec, po to, żeby zaznać kilku chwil szczęścia.

I owszem mówi także o powstaniu i patrząc na tytuł książki, może akurat tu mówi za dużo, ale właściwie o czym ma mówić. To są jego wspomnienia, jego jak sam powiedział strzępki pamięci i o czym miałby pamiętać jeśli nie o tych wydarzeniach które stanowiły choć szczyptę nadziei na odzyskanie wolności?

Książka napisana jest w formie rozmowy, a właściwie nie, w formie monologu. I przez to, że użyte zostały zwroty typu popatrz, posłuchaj czujemy się jakby Edelman kierował swoje słowa właśnie do nas. Jakbyśmy siedzieli zaraz obok niego.

Mnie książkę czytało się dobrze i myślę, że ze spokojnym sumieniem mogę ją w pełni polecić.

Ocena: 4,5/6