Noc / Elie Wiesel ; przeł. Małgorzata Kozłowska. – Kraków : Wydaw. Literackie, 2007. – 164, [4] s. ; 20 cm. – ISBN 978-83-08-03959-5

Nie bardzo potrafię sobie wyobrazić dnia bez komputera, internetu, zajrzenia choć raz dziennie na ulubione strony, a bez komórki czuję się jak bez ręki. Jak więc ja, dziecko XXI wieku mogłabym sobie choć wyobrazić co czuje człowiek, który przez dni, tygodnie, a czasem i całe lata nie ma prawa do ciepłego, pełnowartościowego posiłku, ciepłej kąpieli, ciepłego ubrania, wygodnego posłania? Czytając książki o Holokauście, o obozach koncentracyjnych zawsze po głowie kołacze mi się jedna jedyna myśl. Skąd Ci ludzie czerpali tyle siły? Ile trzeba mieć w sobie woli przetrwania, ile samozaparcia, żeby przetrwać w takich warunkach, bez słowa skargi.

Elie Wiesel trafia do obozu w Auschwitz stosunkowo późno, bo dopiero w 1944 r. Nieświadomy tego co Niemcy potrafią wyrabiać z ludźmi nawet nie spodziewa się ogromu cierpienia z kalo, przyjdzie mu się zmierzyć. I o dziwo, może wcale nie brak ciepłej strawy, czy jakiejkolwiek własnej woli jest w tym wszystkim najstraszniejszy, ale to jak powoli człowiek, w tak strasznych warunkach zaczyna obojętnieć na wszystko, jak przestaje go dziwić walka o kawałek chleba, palenie noworodków, a może nawet śmierć własnego ojca. I jaką ulgą staje się ta śmierć, bo wreszcie można zacząć myśleć tylko i wyłącznie o sobie, o własnym przetrwaniu i nie trzeba się dzielić podstawowymi do życia środkami.

Mogłabym przeczytać jeszcze tysiące książek o Holokauście, a nigdy, przenigdy nie przestanie mnie dziwić to jak wiele cierpienia może zadać człowiekowi drugi człowiek, i nigdy nie zrozumiem jak reszta świata mogła albo nie mieć pojęcia o tym, co się z ludźmi wyrabia, albo stać i obojętnie się wszystkiemu przyglądać.

Ocena: 5/6