Wyobraźcie sobie, że mieszkacie w pięknym pałacu, ale pewnego dnia wasze życie zostaje ograniczone do jednego tylko, nieposiadającego okien, pomieszczenia. Owszem, raz dziennie możecie udać się na krótki spacer po pałacowym ogrodzie, ale na nic więcej raczej nie możecie liczyć. Brzmi prawie jak więzienie, prawda? Jest jeszcze gorzej, bo perspektywy odzyskania wolności są naprawdę marne…

Marzycielki

Nawet własna wyobraźnia wymyka się czasem spod kontroli; nie widzimy jej i nie możemy jej uchwycić, chociaż ją z pewnością czujemy. Potrafi wypełnić dzień radosnym słońcem lub ponurą ulewą. Jest zdolna stwarzać z niczego całe światy i sprawiać, że zdają się prawdziwe. Otwiera drzwi, o których istnieniu często nie mamy pojęcia, i ukazuje sekrety, do których inni nie mają dostępu. Przede wszystkim zaś potrafi się udać w każde miejsce, nawet gdy nasze ciało jest przywiązane do jednego.*

W Kalii, pięknym miejscu położonym u wybrzeży Morza Kalijskiego żyło tuzin księżniczek obdarzonych niezwykłymi imionami i równie niezwykłymi umiejętnościami. Najstarsza z nich, Frida była dziewczyną obdarzoną niezliczonymi ambicjami, a największym jej marzeniem było to, by pewnego dnia zasiąść za sterami aeroplanu. Była i Polina potrafiąca czytać z gwiazd, Chessa śpiewająca tak, że wywoływała w słuchaczach miliony emocji, Mariella potrafiąca rachować jak nikt inny oraz Bellina władająca pięcioma językami, a do tego Lorna, Ariosta, Vita, Dalila, Flora, Emelia oraz Agnes. Każda z nich wyjątkowa i jedyna w swoim rodzaju, każda wyróżniająca się umiejętnościami, których nie posiadł nikt inny w całym królestwie. Równie wyjątkowa była też ich matka – królowa Laurelia, miłośniczka sportowych samochodów, którą śmierć zabrała zdecydowanie zbyt szybko, raz na zawsze odmieniając życie jej dwunastu córek. Po tragicznym wypadku, który odebrał mu żonę, król Alberto całkowicie się zmienił i w okrutny sposób zaczął kazać swoje córki. W pierwszym tygodniu żałoby zakazał im całkowicie lekcji muzyki, w drugim lekcji matematyki, w trzecim botaniki… aż w końcu doprowadził do tego, że dwanaście księżniczek zostało zamkniętych w murach pałacu, a ich dnie utraciły wszelkie barwy. I tak pewnie niknęłyby w oczach, tracąc całą radość, gdyby nie to, że pewnej nocy odkryły tajemnicze drzwi, prowadzące do krainy, o jakiej im się nawet nie śniło. To jednak wcale nie był koniec ich problemów…

Marzycielki to utrzymana w baśniowym klimacie opowieść o dążeniu do wyznaczonego celu, walce o marzenia i nietraceniu nadziei pod żadnym pozorem. O tym, by być sobą, nawet jeśli inni nakładają na nas zupełnie absurdalne ograniczenia, by nie rezygnować z własnych ambicji i nie dać się zamknąć pod szklanym kloszem, nawet jeśli miałby on nas uchronić przed masą różnych niebezpieczeństw. Jeśli zamykają przed nami jedne drzwi, to trzeba jakoś znaleźć drugie, nawet tam, gdzie teoretycznie zupełnie nie powinno ich być. Bo choć niektóre rzeczy istnieją poza naszym zasięgiem, nie oznacza to wcale, że są nieprawdziwe**.

PREMIERA: 27 lutego 2019!

Jessie Burton, Marzycielki, Kraków, Wydawnictwo Literackie 2019

*s. 34

**s. 150