Filozofia smaku to jeden z blogów, które regularnie śledzę od lat. Właściwie chyba od momentu, kiedy powstał. To jedna z tych stron, które absolutnie uwielbiam, po stokroć polecam i z przyjemnością na nią wracam. Wielokrotnie korzystałam z przepisów Malwiny i wszystko zawsze wychodziło wyśmienicie. Uwielbiam jej cykl Make bento, not war! i naprawdę mnóstwo, mnóstwo razy jęczałam mężowi, że tak bardzo chciałabym, żeby w końcu powstała książka z przepisami tej właśnie blogerki. I oto jest, mam ją, cieszę się jak dziecko i ukochałam totalnie!

Tak naprawdę mój główny problem z jedzeniem w pracy polega na tym, że nie mam gdzie go podgrzać, a nawet jeśli podgrzać bym mogła, to nie mam wyznaczonej jednej przerwy, podczas której mogłabym na spokojnie podgrzane danie zjeść. Siłą rzeczy więc to, co dobrze smakuje tylko na ciepło w moim przypadku zupełnie odpada, pozostają mi głównie kanapki i sałatki, które robię tak często, że momentami już brakuje mi pomysłów. Zresztą ile razy można jeść to samo. W Lunchboxie na każdy dzień każdy znajdzie coś dla siebie – zarówno ci, którzy mogą na spokojnie skorzystać z firmowej mikrofali (dla nich odpowiedni będzie chociażby makaron z wieprzowiną i orzechami, indyk z papryką i ciecierzycą czy też schab z imbirem), jak i ci, którym pozostaje wyłącznie jedzenie na zimno (tu na przykład: sałatka ryżowa z wędzonym kurczakiem, makaron z truskawkami i serem, sałatka ziemniaczana ze szparagami i łososiem, makaron soba ze szparagami i kozim serem albo placuszki z szynką i kukurydzą).

To, co uważam za największy plus zawartych w książce przepisów, to fakt, że wiele z nich nie jest propozycjami wyłącznie do pracy. To dania, które na spokojnie nadadzą się również na śniadania (pasta z łososia i jajek, twarożek z wasabi z pieczywem razowym, zielone miniomlety, nocna owsianka z owocami), obiady (chłodnik botwinkowy z serem feta, kotlety jajeczne podane z ryżem z groszkiem i fetą, kotleciki drobiowe z kalarepą i ziołami, azjatyckie klopsiki), podwieczorki (babeczki owsiane z makiem i truskawkami, miniserniczki z jagodami) i kolacje (wiosenna miska obfitości, kalafior z patelni z orzechami) jedzone przy wspólnym, domowym stole (także z dziećmi!).

Lunchbox na każdy dzień to solidna dawna wiedzy o japońskiej sztuce bento, o planowaniu posiłków i ich odpowiednim przygotowaniu oraz przechowywaniu. To jednocześnie także masa wspaniałych, w większości prostych przepisów, inspirowanych mocno kuchnią azjatycką, ale jednocześnie przygotowywanych z łatwo dostępnych składników. W dodatku zwracając dużą uwagę na sezonowość produktów autorka podzieliła swoje propozycje lunchboxów według pór roku – jak dla mnie to dodatkowy plus. Znajdziemy tu przepisy na dania słodkie i wytrawne, mięsne i wegetariańskie, te smakujące dobrze na zimno i te, które po podgrzaniu nie stracą żadnych wartości – ani odżywczych, ani smakowych (ani wizualnych, bo to przecież równie ważne). Dania, które przygotowuje się w pięć minut i takie, na które trzeba poświęcić więcej czasu, ale też potrawy, które bez problemu możemy przygotować trochę wcześniej, gdy mamy tego czasu więcej i przechowywać przez kilka dni w lodówce. Jestem pewna, że naprawdę każdy znajdzie tu coś dla siebie. 

Wiele z tego, co pojawiło się w książce Malwiny Bareły znajdziecie również na jej blogu, ja z wielu przepisów korzystałam zanim w moje ręce wpadł Lunchbox na każdy dzień, ale mimo wszystko pozaznaczałam sobie do wypróbowania tyle nowych receptur, że nudny lunch już mi nie grozi.

Malwina Bareła, Lunchbox na każdy dzień. Przepisy inspirowane japońskim bento, Kraków, Znak Horyzont 2018