Jestem absolutnie zachwycona! Jakie to są rewelacyjne książki! Wiecie, wątpię, by gdzieś było dziecko, które nie lubi Pucia. Nam ten rezolutny chłopiec towarzyszy właściwie od pierwszych świadomie wydawanych dźwięków. Bąbel z nim rósł, z nim uczył się mówić, z nim jeździł na wakacje, a nawet z nim oczekiwał siostrzyczki, więc zarówno w jego, jak i w moim serduszku, książki Marty Galewskiej-Kustry zajmują naprawdę wyjątkowe miejsce.

Mimo wszystko do tych małych książeczek z Puciem nie byłam do końca przekonana. Gdy zaczęły pojawiać się pierwsze z nich, Bąbel był już zdecydowanie za duży. Później, po narodzinach Luśki dostaliśmy w wyprawce Zabawy gestem i dźwiękiem, ale starszak zaglądnął do nich kilka razy i odpuścił, młodsza natomiast dopiero teraz bardzo powolutku zaczyna wkraczać w fazę jakiegokolwiek zainteresowania książeczkami – przy czym póki co jest to głównie zainteresowanie ich zjadaniem, więc tak te Zabawy… czekają sobie na dogodny moment.

W każdym razie spodziewałam się, że najnowsze książeczki Marty Galewskiej-Kustry to też będą takie krótkie zabawy dźwiękonaśladowcze, pojedyncze słowa służące witaniu i żegnaniu, przeznaczone raczej dla najmłodszych czytelników, a okazało się, że w tych maleństwach skrywa się całkiem sporo tekstu.

Pucio mówi dzień dobry to dość szczegółowo opisany poranek Pucia i Misi. Mój mały czytelnik z uwagą śledził wszystkie czynności poprzedzające wyjście do przedszkola i z ogromnym entuzjazmem (choć mój był chyba nawet większy) przyjął fakt, że to książeczka interaktywna! Za pomocą pukania, głaskania, pokazywania i innych naprawdę przeróżnych czynności (a faworytem zdecydowanie jest taniec!) dzieci wraz z uroczym rodzeństwem będą miały okazję przygotować się do całego, długiego dnia, zaczynając od pobudki, przez mycie zębów i całej buzi, wybieranie ubrań czy zjedzeni śniadania.

Jak łatwo się domyślić Pucio mówi dobranoc dzieje się wieczorem, choć już nie ma tu opisu poszczególnych czynności przygotowujących do snu. Po prostu gdy wszyscy już śpią, Pucio w najlepsze gra na ukulele. Tato nie chcąc pobudzić reszty domowników, próbuje chłopca uśpić. Bo wiecie, śpi nie tylko rodzeństwo chłopca, ale także dźwig, który przez cały dzień podnosił ciężary, drzewo, które wcześniej nie miało czasu na drzemkę czy ciocia, która miała dziś urodziny. Interakcji jako takich tu nie ma, bo to książka, która teoretycznie powinna służyć wyciszeniu i spokojnemu przygotowaniu dziecka do snu. Wierzę, że u niektórych dzieci to zadziała, u nas stety-niestety tej roli nie spełniła, bo po przeczytaniu ostatniej strony albo muszę się cofać do pierwszej, albo zaczyna się milion pytań o to, kto jeszcze śpi, dlaczego śpi i co w ciągu dnia robił. Nie, żebym miała pretensje, takie już to moje dziecko jest, a te książeczki są tak przyjemnie napisane i tak miłe dla oka, że wracam do tego początku i raz za razem czytam. I czytam, i czytam…

A Wam polecam je z całego serducha. Obydwie.

Marta Galewska-Kustra, Pucio mówi Dzień dobry, Warszawa, Nasza Księgarnia 2020

Marta Galewska-Kustra, Pucio mówi Dobranoc, Warszawa, Nasza Księgarnia 2020