Książki Kateryny Michalicyny i Oksany Buły to dwie niezwykłe historie, które ostatnio totalnie mnie zachwyciły. Ilustracjami, pięknym wydaniem, a przede wszystkim treścią.

Co rośnie w parku to opowieść o małym pędzie szukającym drzewa, do którego byłby choć troszkę podobny. Miał cienką łodyżkę i dwa listki, lubił wieczorny deszcz, lecz nie przepadał za zimną poranną rosą, wzrastał w otoczeniu jedenastu wysokich drzew, a choć co dnia mijali go mali ludzie podobni do dużych ludzi, wrony podobne do innych wron oraz niemal identyczne tysiące małych mrówek, on wciąż nie potrafił znaleźć dużego drzewa, które choć minimalnie by go przypominało. Czy, gdy dorośnie będzie miał charakterystyczną białą gładką korę z ciemnymi szorstkimi plamami jak pobliska brzoza? A może jesienią jego gałęzie będą uginać się pod pękatymi gronami czerwonych jarzębin? Czy dzieci będą zbierać i suszyć jego różnokolorowe liście? Czy z początkiem lata ubierze się w szary kożuch, a mijający go przechodnie będą głośno kichać? Poszukiwania małego pędu sprawiają, że dzieci poznają jedenaście wyjątkowych drzew, z których każde opisane jest bardzo dokładnie, tak, że po lekturze tej książki żadna z naszych pociech nie powinna mieć problemu z odróżnieniem klonu od dębu, lipy od kasztanowca czy wierzby od topoli.

Co rośnie w sadzie jest natomiast historią małego podróżującego z dalekiej Afryki słowika, który w starym ogrodzie położonym nieopodal rzeki i lasu, postanowił szukać własnego domu. To miejsce było niegdyś królestwem dziadka, który z ogromną miłością doglądał każdego ze swych drzew. Dziś dziadek jest już w niebie, tego, co pozostawił doglądają natomiast pamiętające o nim babcia i wnuczka. Gdzie mógłby założyć gniazdo mały słowik? Może na wiśni, której gęsty, słodki wiśniowy klej tak bardzo uwielbiają mrówki? Na gruszy, gdzie swego czasu gniazdko uwiła para niesfornych gołębi? A może na starej, pełnej mądrości i doświadczenia jabłoni, która doskonale pamięta te wszystkie lata, gdy o mieszkańców sadu dbał dziadek, podlewając ich, nawożąc, przycinał i otulał słomą, by w zimie nie marzły? Ta książka to także nieocenione źródło wiedzy o drzewach owocowych, ich wyglądzie, właściwościach, niepowtarzalnych cechach, pozwalających bez trudu odróżnić jedno od drugiego. Jednocześnie to też wzruszająca opowieść o odejściu, o tęsknocie, o miłości i pielęgnowaniu pamięci o ludziach, których już wśród nas nie ma.

Obie książki niosą ze sobą wartości poznawcze, to oczywiste. Uczą odróżniania od siebie różnych drzew, ale i uwrażliwiają najmłodszych odbiorców na piękno i wyjątkowość otaczającej ich natury, na elementy, które totalnie zwykłym roślinom potrafią nadać niezwykły charakter, na właściwości, które dodają odrobinę magii rzeczom pozornie niewyróżniającym się niczym na tle setek innych. Jednocześnie obydwie historie to też pięknie napisane opowieści o dojrzewaniu, o poszukiwaniu własnego miejsca i o potrzebie przynależności. Ogromnie polecam!

Kateryna Michalicyna, Oksana Buła, Co rośnie w parku, Warszawa, Zielona Sowa 2020

Kateryna Michalicyna, Oksana Buła, Co rośnie w sadzie, Warszawa, Zielona Sowa 2020