Donaldson i Scheffler to duet, który zdecydowanie nie zawodzi, bo każda z ich książek jest przez moje starsze dziecko przyjmowana z ogromnym entuzjazmem. A choć dotąd żadna nie przebiła legendarnego Gruffalo, którego przeczytaliśmy milion razy i jeszcze pewnie milion przeczytamy, to jednak Pan Patyk (przez Bąbla pieszczotliwie zwany Panem Patyczkiem) na moje oko zajął mocne drugie miejsce na podium. 

Pan Patyk wraz z małżonką i trzema małymi patyczkami mieszkał w swej dziupli rodowej. I pewnie spędzałby w niej kolejne, spokojne dni, gdyby nie to, że pewnego dnia podczas przebieżki został schwytany przez spragnionego zabawy psa, a później… Było już tylko gorzej. Oddalając się raz za razem od swej dziupli rodowej Pan Patyk napotkał dzieci, które wrzuciły go do rzeki i łabędzia, który uznał go za całkiem niezłą gałązkę do zbudowania swojego gniazda. Po drodze stał się też idealnym masztem do do postawienia flagi na piaskowym zamku, perfekcyjnym rycerskim mieczem, kijem bejsbololowym, a nawet ramionkiem bałwanka. Czy zrozpaczonemu Panu Patrykowi uda się jeszcze kiedyś wrócić do kochanych dzieci i wspaniałej małżonki? Koniecznie przeczytajcie!

Tak jak w poprzednich książkach Donaldson i Schefflera, tak i tu znajdziemy zabawny rymowany tekst, którego dzieci słuchają z przyjemnością. Pan Patyk pełen jest niesamowitych przygód, zabaw słownych i uroczych ilustracji, na których wprawne oko wypatrzy nawet… Gruffalo! Jestem przekonana, że to opowieść, która wywoła niejeden uśmiech na dziecięcej buźce, a my na pewno będziemy do tej książki wracać i to nie tylko w okresie okołoświątecznym (bo pojawia się tu też motyw św. Mikołaja, więc to książka idealna na ten czas).

Ach… I najważniejsze! Przy okazji rodzinnych spacerów, zwłaszcza tych z czworonogami, uważajcie na patyki. Uważajcie, bo nigdy nie wiadomo czy na któregoś z nich nie czeka w dziupli rodowej ich stęskniona rodzina. 

Julia Donaldson, Axel Scheffler, Pan Patyk, Warszawa, Nasza Księgarnia 2020