Wodne kolorowanki to jest czyste złoto. To autentycznie jedno z największych odkryć mojego macierzyństwa i coś, co będę zawsze i bez końca polecać każdemu rodzicowi, choć szczerze wątpię w to, by istnieli rodzice, którzy o nich nigdy nie słyszeli. To wspaniała, niekończąca się zabawa, która z całą pewnością zajmie wasze dzieci na dłużej, a przy tym nie narobi absolutnie żadnego bałaganu (ewentualnie trochę rozlanej wody, jeśli zamiast załączonych flamastrów dzieci zaczną używać na przykład paluszków, ale błagam – czymże jest rozlana woda w obliczu na przykład paneli wymalowanych farbą?!).

I choć wodnych kolorowanek mamy w swoich zbiorach całe mnóstwo, to nie powtrzymało mnie to przed tym, by tę naszą kolekcję uzupełnić o kolejne trzy książeczki, tym bardziej, że za bohaterów mamy tu postacie doskonale moim dzieciom już znane – Smerfy, Tomka oraz Maszę. Poza tym to naprawdę jedna z tych rzeczy, które można włożyć do koszyka przy okazji i bez absolutnie żadnych wyrzutów sumienia, wiedząc doskonale, że przyniesie mnóstwo radości, a przy tym na ogół nie kosztuje zbyt wiele (na moje oko średnio tyle ile trzy zwykłe kolorowanki, a moim zdaniem zapewniają jednak więcej frajdy).

Cała frajda polega na tym, że na każdej ze stron umieszczone są białe fragmenty, a dzięki dołączonemu do książeczek pisakowi napełnionemu wodą fragmenty te nabierają kolorów. Gdy strony wyschną elementy te robią się z powrotem białe i… cała zabawa zaczyna się od początku. Dzięki temu, że niepotrzebne nam ani kredki, ani farby, kolorowanki te staną się świetnym towarzyszem nie tylko domowych zabaw – sprawdzą się też doskonale tam, gdzie trzeba dziecko zająć na dłużej (ot, choćby w kolejce do lekarza czy w dłuższej podróży).

Poza tym, że każda z książek to mnóstwo elementów do pokolorowania, to znajdziemy w nich także krótkie historyjki, nawiązujące do tychże elementów. I tak książka o Smerfach to historia Ważniaka, który zgubił swoją ulubioną książkę i wędrując przez wioskę próbuje ją odnaleźć – odwiedza Smerfetkę sprawdzając czy książka nie ukryła się w jej kwiatach (które najpierw trzeba oczywiście pokolorować), Kucharza, który być może wie cokolwiek o jego zgubie czy też Pracusia, który poprzedniego dnia naprawiał u niego kran. Na lokomotywę Tomka czeka dzień pełen wrażeń – wraz z Gabrysiem odwiedzi odremontowany dworzec, dotrze do pana Szyneczki, który będzie miał dla niego pewne ważne zadanie i spotka Piotrusia, który opowie mu o pewnym fantastycznym stworzeniu. Masza natomiast wraz ze swoimi przyjaciółmi przygotowała imprezę urodzinową dla Niedźwiedzia – Królik przyniósł mu w prezencie wyjątkowy bukiet, a Niedźwiedzica same dobre przekąski, ale aby się przekonać co to takiego, to trzeba wprawić flamaster wodny w ruch. Psssst, prezent, który przygotowała Masza chciałaby na pewno dostać każda mama!

Wodne czary-mary. Masza i Niedźwiedź, Warszawa, HarperKids Collins Polska 2021

Wodne czary-mary. Tomek i przyjaciele, Warszawa, HarperKids Collins Polska 2021

Wodne czary-mary. Smerfy, Warszawa, HarperKids Collins Polska 2021