Na księgarskich półkach powoli zaczynają się rozpychać książki zimowo-świąteczno-adwentowe, ale zanim wkroczymy w ten okres i zdecydujemy się na książkowy kalendarz adwentowy (choć my w tym roku chyba nie będziemy szaleć z zakupami i po prostu znów wrócimy do ukochanego Winstona ratującego Gwiazdkę), to mam jeszcze dwie propozycje w jesiennym klimacie. Jedna o złości, kiepskim nastroju i emocjach, które tłumione w sobie mogą urosnąć do niewyobrażalnych rozmiarów i drugą właściwie bez większych podtekstów za to bardzo przyjemną w odbiorze i po prostu zabawną.

Mały wiewiór uwielbia jesień. Wylegiwanie się na gałęzi wśród tysiąca kolorowych liści, w dodatku z brzuszkiem pełnym orzeszków, to jego zdecydowanie najulubieńsze zajęcie. Niestety któregoś dnia cudowna sielanka zostaje przerwana – okazuje się, że ktoś bezczelnie ukradł jeden z jego liści. A potem następny! I jeszcze jeden! Z pomocą ptaszka wiewiórka postanawia odnaleźć złodzieja, oskarżając o kradzież najpierw małą myszkę, która z liścia zrobiła sobie żagiel do łódki, a później dzięcioła, który z kolorowych liści uplótł sobie cudne gniazdko… Gdy wreszcie zaczyna rozumieć, że żadne z tych zwierząt nie jest złodziejem, udaje mu się odkryć prawdziwą tożsamość rabusia i już, już prawie udaje mu się odzyskać wewnętrzny spokój, okazuje się, że ktoś postanowił ukraść także… coś innego!

Złodziej liści to króciutka, ale pełna humor historyjka. Jestem pewna, że czytając o przemijającej jesieni i wiewiórze, który najwidoczniej bardzo chciałby to przemijanie spowolnić (albo i w ogóle zatrzymać) będziecie się doskonale bawić.

Bohaterem książki Zmiataj jest mały Edzio i… cóż, daję sobie rękę uciąć, że mały Edzio jest doskonale znany większości rodziców (choć przybiera różne imiona, a czasem nawet jest dziewczynką). Otóż Edzio jest na ogół cudownym, grzecznym, uśmiechniętym chłopcem, ale zdarzają się dni podczas których wszystko, totalnie wszystko jest nie tak jak powinno i do głosu dochodzi zły humor. Zaczyna się na ogół tak samo – od totalnej drobnostki. Wystarczy mała rzecz, żeby rozpętać prawdziwą burzę. Tak właśnie było u Edzia i podejrzewam, że tak jest u większości dzieci. Ta jedna drobnostka nagle nabrała niewyobrażalnych rozmiarów i zmusiła chłopca do tego, by zmiótł wszystko, co znalazło się na jego drodze – psy, ludzi, samochody, autobusy, pełno jesiennych liści, drzewa, latarnie. Wystarczyłoby na krótką chwilę podnieść głowę, by dostrzec piękne rzeczy, ale Edzio był zbyt zły, by zauważyć cokolwiek i zmiatał, zmiatał, zmiatał, aż nad miastem zebrały się czarne chmury, a chłopiec zrobił się zbyt zmęczony, by przeć dalej. I wtedy właśnie zerwał się wietrzyk…

To książka, która w bardzo obrazowy sposób pokazuje jak bardzo nasz zły humor może wpłynąć nie tylko na nas samych, ale też wszystkich w naszym otoczeniu. Jak złe emocje gromadzone przez dłuższy czas potrafią zniszczyć wszystko to, co dotąd dawało nam radość. I że czasem wystarczy drobnostka nie tylko do tego, by ten zły humor się pojawił, ale także, by… całkiem zniknął.

A wy macie swoje sprawdzone sposoby na walkę ze złością i złym humorem? U nas bywa z tym różnie. Tak, zdarza nam się na siebie obrażać, ale jednak w większości staram się jakoś złość mojego dziecka rozładować. Swego czasu wraz z Guciem wydmuchiwaliśmy chmurkę, ostatnio wyciągamy… zmiotkę. Serio. Nie, nie zamiatamy, ale wierzcie mi, że w większości przypadków cała złość znika, bo zmiotka najzwyczajniej w świecie ma moc rozweselającą.

Alice Hemming, Nicola Slater, Złodziej liści, Warszawa, Zielona Sowa 2021

Louise Greig, Julia Sarda, Zmiataj, Warszawa, Zielona Sowa 2021

wpis powstał we współpracy z wydawnictwem Zielona Sowa