Klasyka baśni w nowej odsłonie? Ja jak najbardziej jestem na tak, moje dzieci jeszcze bardziej i tym razem nie chodzi bynajmniej o ciekawą treść (choć taka jest), czy wyjątkowe ilustracje (choć i te dają radę), ale o przyciski dźwiękowe znajdujące się na każdej ze stron, które zrobiły u nas prawdziwą furorę.

Któż z nas nie zna opowieści o przebiegłym kocie, który pomógł najmłodszemu z synów biednego młynarza zdobyć dobre imię i bogactwo? Kto nie słyszał o małym chłopcu przygarniętym i wychowywanym przez stado wilków? Opowieści o Kocie w butach i Mowglim są czytane i opowiadane w różnych formach od lat i od lat równie mocno przez dzieci lubiane. Tym razem do rąk najmłodszych trafiają w nowej, fantastycznej formie urozmaiconej przez najróżniejsze dźwięki.

I oczywiście to właśnie te dźwięki wzbudzają największy zachwyt. Czytając o Kocie w butach usłyszymy więc jego mlask i bek, a także ryk lwa i jego zamianę w małą myszkę, czy też marsz weselny. W Księdze dżungli zaś całość rozpocznie się od płaczu Mowgliego, choć będzie i jego śmiech i radosne okrzyki, wygłupy Baloo, odgłosy szalonych małp czy przerażające warczenie Shere Khana. Bardzo podoba mi się to, że gdy kończymy czytać książkę, za pomocą małego przełącznika możemy wyłączyć dźwięki, dzięki czemu bateria będzie trzymać duuużo dłużej.

Teksty obu baśni są co prawda mocno okrojone, ale zdecydowanie zachowały swój sens, a mam wrażenie, że dzięki tym zabiegom zostały bardziej przystosowane do młodszego czytelnika (a poza tym bądźmy szczerzy, pod wpływem dźwięków i zabawy z nimi związanej i tak te treści schodzą na dalszy plan). No i… nie czarujmy się, przecież ostatecznie tym razem nie o ten tekst tu chodzi, prawda?

Benjamin Chaud, Księga dżungli, Warszawa, HarperKids Polska 2021

Roland Garrigue, Kot w butach, Warszawa, HarperKids Polska 2021

wpis powstał we współpracy z wydawnictwem HarperKids Polska