Czytadełko

Filmy obejrzane w 2014

GRUDZIEŃ:

135. (5.) Gdzie jesteś, Amando (2007) – reż. Ben Affleck

Po zakończonej lekturze zdecydowałam się zobaczyć filmową wersję Gdzie jesteś, Amando?. Chociaż nie, tak naprawdę najpierw dowiedziałam się, że film niedługo będzie lecieć w telewizji i zechciałam go obejrzeć, ale przypomniałam sobie, że mam przecież książkę, więc czym prędzej trzeba ją przeczytać. I dobrze, że przyjęłam taką kolejność, bo być może zniechęcona ekranizacją, odpuściłabym sobie także wersję książkową. Niestety, film mocno zawodzi. Oczywiście jestem w stanie zrozumieć, że aby nie ciągnął się przez kilka godzin, należy coś wyciąć, coś innego skrócić, a jeszcze inne zmienić, ale tutaj koniec końców, zgubił się chyba cały przekaz, wszystko zostało jakoś okropnie spłycone, dialogi zrobiły się sztuczne, Casey Affleck w roli Patricka jakiś taki anemiczny i nijaki, a Angie zagrana przez Michelle Monaghan zupełnie zbędna. Wycięcie niektórych elementów miało pewnie nadać całości odrobiny dynamizmu, być może zwiększyć napięcie, a w efekcie sprawiło, że bez znajomości książki pewne sceny stają się nie do końca zrozumiałe, cały ciąg przyczynowo-skutkowy lekko zaburzony, a napięcie… no cóż, po prostu znika w zestawieniu ze zwyczajnie kiepskim aktorstwem Afflecka i Managhan, a co za tym idzie, zapewne niezamierzonym, komizmem kilku scen. Znaczy, potencjał był, zabrakło umiejętności. Szkoda. (5/10)

134. (4.) Rango (2011) – reż. Gore Verbinski

(6/10)

133. (3.) Muppety (2011) – reż. James Bobin

(8/10)

132. (2.) Niczego nie żałuję – Edith Piaf (2007) – reż. Olivier Dahan

(7/10)

131. (1.) Księga Diny (2002) – reż. Ole Bornedal

(5/10)

LISTOPAD:

130. (14.) Artysta (2011) – reż. Michel Hazanavicius

(8/10)

129. (13.) Bestie z południowych krain (2012) – reż. Benh Zeitlin

(6/10)

128. (12.) Kosogłos (2014) – reż. Francis Lawrence (Kino)

(8/10)

127. (11.) Love, Rosie (2014) – reż. Christian Ditter (Kino na obcasach)

(9/10)

126. (10.) Za wszelką cenę (2004) – reż. Clint Eastwood

(8/10)

125. (9.) Przed egzekucją (1995) – reż. Tim Robbins

(7/10)

124. (8.) Kocha, lubi, szanuje (2011) – reż. Glenn Ficarra, John Requa

(7/10)

123. (7.) Siostra twojej siostry(2011) – reż. Lynn Shelton

(6/10)

122. (6.) – Blue Valentine (2010) – reż. Derek Cianfrance

(7/10)

121. (5.) Nieobliczalni (2012) – reż. David Charhon

(6/10)

120. (4.) Bractwo Bang Bang (2010) – reż. Steven Silver

(8/10)

119. (3.) V jak Vendetta (2005) – reż. James McTeigue

(6/10)

118. (2.) Droga do zatracenia (2002) – reż. Sam Mendes

(8/10)

117. (1.) Minionki rozrabają (2013) – reż. Pierre Coffin, Chris Renaud

(8/10)

PAŹDZIERNIK:

116. (11.) Jeździec znikąd (2013) – reż. Gore Verbinski

(5/10)

115. (10.) Jack Strong (2014) – reż. Władysław Pasikowski

(7/10)

114. (9.) Ono (2004) – reż. Małgorzata Szumowska

(6/10)

113. (8.) Kamerdyner (2013) – reż. Lee Daniels

(8/10)

112. (7.) Sparkle (2012) – reż. Salim Akil

(7/10)

111. (6.) Jesteś Bogiem (2012) – reż. Leszek Dawid

(6/10)

110. (5.) Wielki Liberace (2013) – reż. Steven Soderbergh

(8/10)

109. (4.) Benny i Joon (1993) – reż. Jeremiah S. Chechik

(8/10)

108. (3.) Krocząc wśród cieni (2014) – reż. Scott Frank (Kino)

(5/10)

107. (2.) Debiutanci (2010) – reż. Mike Mills

(3/10)

106. (1.) Nie czas na łzy (1999) – reż. Kimberly Peirce

(8/10)

WRZESIEŃ:

105. (5.) Baczyński (2013) – reż. Kordian Piwowarski

(6/10)

104. (4.) Sen Kasandry (2007) – reż. Woody Allen

(5/10)

103. (3.) Zniewolony. 12 Years a Slave (2013) – reż. Steve McQueen

(7/10)

102. (2.) Rozpustnik (2004) – reż. Laurence Dunmore

(7/10)

101. (1.) Hotel Transylwania (2012) – reż. Genndy Tartakovsky

(7/10)

SIERPIEŃ:

100. (7.) Dziennik zakrapiany rumem (2011) – reż. Bruce Robinson

(4/10)

99. (6.) Wilk z Wall Street (2013) – reż. Martin Scorsese

(7/10)

98. (5.) Alicja (1990) – reż. Woody Allen

Coś mi ostatnio z Allenem nie po drodze. Nudzą mnie te jego filmy, nie potrafię się w nie wciągnąć. Alicja to opowieść o kobiecie, która przez wiele lat żyła w związku nie dającym jej już ani odrobiny satysfakcji, poniekąd w nim uwięziona, nie mogąca się realizować, w końcu poznaje mężczyznę, który sprawia, że serce znów zaczyna drgać. Takie tam… pitu-pitu no ;). Nie wiem może to kwestia moich złych wyborów, co nie zmienia faktu, że jeszcze kilka jego tworów chciałabym zobaczyć, więc będę próbować nadal. (5/10)

97. (4.) Podróż na sto stóp (2014) – reż. Lasse Hallström (Kino na obcasach)

(8/10)

96. (3.) Sama samobójców (2011) – reż. Jan Komasa 

Buhahahaha, co to było?! No bez jaj, o co tu chodzi, oprócz tego, że to zupełnie bez sensu? Absurd goni absurd i, co gorsza, nie jest to absurd, z którego się śmiejesz, bo z każdą minutą ogarnia cię coraz większa żałość. Nie wiem co twórcy usiłowali przekazać, ale chyba coś poszło nie tak? Ja pierdzielę, no serio jakikolwiek DZIEWIĘTNASTOLATEK jest na tyle porypany, żeby zamykać się w pokoju, bo ma tak strasznie źle, ale liczy oczywiście na to, że mimo całej nicości i rozpaczy, która go ogarnia, ktoś mu jednak przyniesie żryć pod drzwi (albo uzupełni lodówkę, do którego chytrze skrada się nocą :D), żeby nie zdechł z głodu… Same debilizny, ostatnio tak się czułam po obejrzeniu Zimowej opowieści, która była równie porypana. Dziękuję, postoję, ciał. (1/10)

95. (2.) Pogorzelisko (2010) – reż. Denis Villeneuve

Świetny, przyciągający uwagę, zaskakujący i wbijający w fotel na sam koniec. (9/10)

94. (1.) Zakochani w Rzymie (2012) – reż. Woody Allen

No nudy panie Allen, straszne nudy. Nic się nie dzieje, historie bez ładu i składu, nie wiem jaki był sens ich łączenia. Pod koniec już przewijałam. Rzym piękny, ale nic poza tym. (2/10)

LIPIEC:

93. (9.) Mamut (2009) – reż. Lukas Moodysson

(9/10)

92. (8.) Marzyciel (2004) – reż. Marc Forster

(9/10)

91. (7.) Wszyscy ludzie prezydenta (2006) – reż. Steven Zaillian

(5/10)

90 (6.) Chce się żyć (2013) – reż. Maciej Pieprzyca

(8/10)

89. (5.) Norwegian Wood (2010) – reż. Anh Hung Tran

(4/10)

88. (4.) Róża (2011) – reż. Wojciech Smarzowski

(8/10)

87. (3.) Wzgórze nadziei (2003) – reż. Anthony Minghella

(9/10

86. (2.) Jaśniejsza od gwiazd (2009) – reż. Jane Campion

(4/10)

85. (1.) Pokusa (2012) – Lee Daniels

(6/10)

CZERWIEC:

84. (12.) Dreamgirls (2006) – reż. Bill Condon

(8/10)

83. (11.) Rezerwat (2007) – reż. Łukasz Palkowski

(6/10)

82. (10.) Wojna domowa (2008) -reż. Stephan Elliott

(8/10)

81.(9.) Wypisz, wymaluj… miłość (2013) – reż. Fred Schepisi (Kino na Obcasach)

(8/10)

80. (8.) Wymyk (2011) – reż. Grzegorz Zgliński

(8/10)

79. (7.) Larry Crowe – uśmiech losu (2011) – reż. Tom Hanks

(8/10)

78. (6.) Powrót do Brideshead (2008) – reż.  Julian Jarrold

Sceneria jest piękna, aktorzy świetni, dwoją się troją i chwała im za to, ale fabularnie jest nudno, a to, co rozwleczono na prawie 2,5 godziny spokojnie można by było zmieścić w 1,5. To sprawia wrażenie przegadania i przeciągania na siłę tego, czego przeciągać wcale nie trzeba. Żałuję, ale po 1,5 godziny patrzyłam już tylko jednym okiem, nie do końca zainteresowana tym, co dzieje się na ekranie. (4/10)

77. (5.) Mój tydzień z Marilyn (2011) – reż. Simon Curtis

(7/10)

76. (4.) Ki (2011) – reż. Leszek Dawid

(6/10)

75. (3.) Diana (2013) – reż. Oliver Hirschbiegel

Szczerze mówiąc nie bardzo rozumiem krytykę Naomi Watts, bo moim zdaniem w Dianie dała z siebie naprawdę wszystko. Świetnie oddała emocje kobiety rozdartej pomiędzy tym, co powinna a tym, czego sama pragnie. Kobiety zagubionej, nieszczęśliwej, marzącej o prywatności i chwili oddechu, której w żaden sposób nie jest w stanie zapewnić ani sobie, ani najbliższym. I wreszcie kobiety totalnie zmęczonej własnym życiem, w którym naprawdę niewiele rzeczy zależy od niej samej.

Co prawda jak na film oparty na wątkach autobiograficznych jednej z najbardziej na całym świecie znanych kobiet, to trochę za mało, ale jeśli miałabym oceniać Dianę w kategorii wyłącznie dramatu, to wypada naprawdę całkiem nieźle. (6/10)

74. (2.) Jedz, módl się, kochaj (2010) – reż. Ryan Murphy

(8/10)

73. (1.) Yves Saint Laurent (2014) – reż  Jalil Lespert (kino)

(8/10)

MAJ:

72. (7.) Trzej muszkieterowie (2011) – reż. Paul W.S. Anderson

(7/10)

71. (6.) Kumba (2013) – reż. Anthony Silverston

(5/10)

70. (5.) Chłopięcy świat – reż. Michael Caton-Jones

(7/10)

69. (4.) Solista (2009) – reż. Joe Wright

(7/10)

68. (3.) Kod Merkury (1998) – reż. Harold Becker

(6/10)

67. (2.) Daleka północ (2005) – reż.  Niki Caro

(9/10)

66. (1.) Do szpiku kości (2010) – reż. Debra Granik

(7/10)

KWIECIEŃ:

65. (9.) Wątpliwość (2008) – reż.  John Patrick Shanley

(7/10)

64. (8.) Ogród Luizy (2007) – reż. Maciej Wojtyszko

(6/10)

63. (7.) Miasto ślepców (2008) – reż. Fernando Meirelles

(5/10)

62. (6.) Melinda i Melinda (2004) – reż. Woody Allen

Po pół godzinie byłam totalnie znudzona, ale stwierdziłam, że może się rozkręci… Po godzinie wyłączyłam, uznając, że lepiej jednak nie będzie, a naprawdę szkoda mi czasu na coś co mnie nie interesuje, nie rusza, nie wzrusza, nie śmieszy… Naprawdę kiepski. (2/10)

61. (5.) Wojna Charliego Wilsona (2007) – reż. Mike Nichols

(7/10)

60. (4.) The Social Network (2010) – reż. David Fincher

(7/10)

59. (3.) Merida Waleczna (2012) – reż.  Mark Andrews, Brenda Chapman

(7/10)

58. (2.) Fighting (2009) – reż.  Dito Montiel

(5/10)

57. (1.) Była sobie dziewczyna (2009) – reż. Lone Scherfig

(6/10)

MARZEC:

56. (13.) Historia Gwen Araujo (2006) – reż. Agnieszka Holland

(9/10)

55. (12.) Rock’N’Rolla (2008) – reż. Guy Ritchie

(7/10)

54. (11.) O północy w Paryżu (2011) – reż. Woody Allen

(8/10)

53. (10.) Idealne matki (2013) – reż. Anne Fontaine

(6/10)

52. (9.) Mała Miss (2006) – reż. Jonathan Dayton, Valerie Faris

(6/10)

51. (8.) Witaj w klubie (2013) – reż. Jean-Marc Vallée (Kocham Kino w Multikinie)

(8/10)

50. (7.) Tylko kochankowie przeżyją (2013) – reż. Jim Jarmusch (Kino Na Obcasach)

Moja recenzja. (7/10)

49. (6.) Moulin Rouge (2001) – reż.  Baz Luhrmann

(9/10)

48. (5.) Miasto gniewu (2004) – reż. Paul Haggis

(8/10)

47. (4.) Cesarzowa (2006) – reż.  Yimou Zhang

(5/10)

46. (3.) U progu sławy (2000) – reż. Cameron Crowe

Straszne nuuudy, wytrzymałam 1,5 h i wyłączyłam, bo stwierdziłam, że i tak tylko zerkam na ekran, jak mi się przypomni. Nie wiem dlaczego to to dostało jakąś tam nagrodę za najlepszą komedię, bo ani śmieszne, ani zabawne, ani nawet ciekawe. (1/10)

45. (2.) Triszna. Pragnienie miłości (2011) – reż. Michael Winterbottom

(4/10)

44. (1.) Wolverine (2013) – reż. James Mangold

(6/10)

LUTY:

43. (26.) Rozstanie (2011) – reż. Asghar Farhadi

(9/10)

42. (25.) Matka Teresa od kotów (2010) – reż. Paweł Sala

(8/10)

41. (24.) Faceci w butach (2000) – reż. Dein Perry

(5/10)

40. (23.) Baby są jakieś inne (2011) – reż. Marek Koterski

(6/10)

39. (22.) Królestwo (2007) – reż.  Peter Berg

(7/10)

38. (21.) Kobieta w Berlinie (2008) – reż. Max Färberböck

(8/10)

37. (20.) Światła sceny (2000) – reż. Nicholas Hytner

(8/10)

36. (19.) Millhaven (2010) – reż. Bartosz Kulas

(7/10)

35. (18.) Wariat, serce i oko (2006) – reż. Gregor Dashuber, Annette Jung

Świetna animacja, bardzo klimatyczna i w dodatku w zaledwie 8 minutach, pokazany całkiem niezły obraz psychologiczny człowieka, który decyduje się na morderstwo. (8/10)

34. (17.) 4. piętro (2003) – reż. Antonio Mercero

(10/10)

33. (16.) 21 gramów (2003) – reż. Alejandro González Iñárritu

(6/10)

32. (15.) Różyczka (2010) – reż. Jan Kidawa-Błoński

(8/10)

31. (14.) Zimowa opowieść (2014) – reż. Akiva Goldsman (Kino na obcasach)

Po seansie mam tylko ochotę zakrzyknąć OMG co to było?! Naprawdę rzadko trafiam na film, w którym nie potrafię znaleźć pozytywów, ale tu się chyba po prostu nie da, mimo ogromnych starań. Zastanawiam się czy książka jest równie, pardon, debilna i mam tylko cichą nadzieję, że jednak nie, choć chyba nie odważę się tego sprawdzić, bo po dwóch godzinach w kinie Zimowej opowieści mam serdecznie dosyć. To, co miało wzruszać było po prostu śmieszne, a koniec końców nawet żałosne. To miała być historia miłosna, ale to miłość tak nieprawdopodobna, że aż fałszywa, tak, że choćbym chciała, choć lubię lekko bajkowe historie, to nie potrafiłam się nią zachwycić, wzruszyć. Żadnej magii pomiędzy dwójką głównych bohaterów, żadnej chemii, nic… Miał być Nowy Jork na przestrzeni stu lat, ale Nowego Jorku jakoś tu mało, miało być o cudach, a wyszło doprawdy cudacznie, choć niestety nie w najlepszym tego słowa znaczeniu. Ani nawet dobrym… Całość nie trzyma się kupy, brak tu jakiejkolwiek logiki, brak spójności, a liczba momentów, kiedy z niemym jękiem łapałam się za głowę pobiła chyba wszelkie rekordy. Patrząc na Crowe’a zastanawiałam się, czy czasy jego świetności naprawdę już minęły, zaś Farrell doprowadzał mnie do czarnej rozpaczy. Pewnie, jeśli ktoś będzie chciał to obejrzeć, to i tak obejrzy, ale żeby nie było, że nie ostrzegałam… Szkoda waszego czasu. (1/10)

30. (13.) Wspaniały rok 1939 (2009) – reż. Stephen Poliakoff

Wciągający, trzymający w napięciu i niepewności właściwie do ostatnich minut, naprawdę nie sądziłam, że tak się wkręcę. Świetne połączenie thrilleru i romansu, osadzonego w Anglii w czasie II wojny światowej, w zasadzie na samym jej początku. A do tego piękny wizualnie. (8/10)

29. (12.) Światła sceny: chwytaj szansę (2008) – reż Steven Jacobson

(7/10)

28. (11.) Tost. Historia chłopięcego głodu (2010) – reż.  S.J. Clarkson

(7/10)

27. (10.) Gorączka sobotniej nocy (1977) – reż. John Badham

Ja pierdziu, co to byyyyło?! No doobra, muzyka świetna – wiadomo i za to daję 3. Taniec… no też ok, teraz jakby ktoś wyszedł na parkiet z takimi kocimi ruchami, to sprawiłby wszystkim mnóstwo radości, ale pewnie te ponad 30 lat temu było to coś „łał”. Natomiast pod każdym innym względem leży to to i kwiczy. Głównego bohatera nie da się polubić, bo to egoistyczny dupek i głupek, choć teoretycznie powinno nam być go żal, bo przecież tak mu w życiu źle. Stephanie też jakaś dziwna, uważająca się za lepszą, bo… no właśnie, bo co? Jedźmy dalej… śliczna blondynka, która za punk honoru postawiła sobie, by Tony ją bzyknął. Nie chciał, trudno, dała dupy jego kolegom, a potem ryczała, bo przecież wcale tego nie chciała. Koleś, który zrobił dziecko dziewczynie i szuka pretekstu i poparcia dla tego, żeby namówić ją na aborcje, no naprawdę super. Nazywanie Portorykańczyków brudasami też zachwyca. Lanie kobiet po twarzy także, no bo czemu by nie, to takie super, w końcu za kumpla trzeba się odegrać, a jakaś dziunia niunia miała zapewne wiele wspólnego z jego pobiciem. Nad samobójstwem kolegi też przechodzi się do dziennego porządku, bo co w tym niesamowitego, że koleś skacze z mostu. W dodatku nudne to jak flaki z olejem, ciągnie się niemożliwe, nic się nie dzieje, grupka przyjaciół pije, ćpa, tańczy i się smuci… Rany boskie… (3/10)

26. (9.) Droga do Guantanamo (2006) – reż.  Mat Whitecross, Michael Winterbottom

Po filmie M. spytał czy mi się podobało. Nie, nie podobało mi się, bo to nie jest film, który może się podobać. Ale robi wrażenie, wstrząsa, wywołuje złość i masę innych emocji, bo nie potrafię zrozumieć jak można w ten sposób traktować ludzi, którym nie udowodniło się winy, którzy zwyczajnie znaleźli się w złym miejscu i złym czasie. Przerażające. (9/10)

25. (8) Odmienne stany moralności (2003) – reż. Matthew Ryan Hoge

(7/10)

24. (7.) Walkiria (2008) – reż. Bryan Singer

(6/10)

23. (6.) Ostatnia szansa Harveya (2008) – reż. Joel Hopkins

(7/10)

22. (5.) Sam (2001) – reż.  Jessie Nelson

(10/10)

21. (4.) Dziewczyna z szafy (2012) – reż. Bodo Kox

(8/10)

20. (3.) American Gangster (2007) – reż. Ridley Scott

(8/10)

19. (2.) Tamara i mężczyźni (2010) – reż. Stephen Frears

(5/10)

18. (1.) Uwikłanie (2011) – reż. Jacek Bromski

(7/10)


STYCZEŃ:

17. Skrzydlate świnie (2010) – reż. Anna Kazejak

(7/10)

16. Niewinna (2008) – reż. Richard Eyre

Przede wszystkim świetna gra aktorska. Banderas i Neeson fenomenalni. Linney, choć rzadko pojawia się na ekranie absolutnie czaruje za każdym razem. Film wciągający i trzymający w napięciu, jakkolwiek banalnie to brzmi. Doskonałe moim zdaniem wniknięcie w psychikę osoby zdradzanej i tej, która zdradza. Pokazanie zdrady jako nie tylko zachcianki, szybkiego skoku w bok, mającego na celu dostarczenie odrobiny przyjemności, ale całego skomplikowanego i bardzo złożonego procesu, w którym ciężko ustalić początek, przypisać winy, osądzać. (9/10) 

15. Artur i Minimki 3. Dwa światy (2010) – reż. Luc Besson

Niby dalej się przyjemnie ogląda, ale nie wiem, jakieś to już takie naciągane. Jeśli powstanie i kolejna część, to już się raczej nie skuszę. (6/10)

14. Czarownice z Salem (1996) – reż. Nicholas Hytner

(8/10)

13. Hobbit: Pustkowie Smauga (2013) – reż. Peter Jackson (kino – ENEMEF: Noc Hobbita)

(8/10)

12. Persepolis (2007) – reż. Vincent Paronnaud, Marjane Satrapi

Pragnęliśmy być szczęśliwi i zapomnieliśmy, że nie jesteśmy wolni. To zdanie huczało mi w głowie jeszcze długo po zakończeniu filmu. (8/10)

11. Dom zły (2009) – reż. Wojciech Smarzowski

Lepsze to to niż Drogówka przyznać trzeba, ale ja się chyba nie przekonam do Smarzowskiego. No nie podoba mi się ta jego Polska, i chyba się już nie spodoba. Smutna, biedna, brudna, śmierdząca. I Polacy… zakłamani, przekupni, wiecznie zachlani. Nie, nie podoba mi się. (5/10)

10. Król Artur (2004) – reż. Antoine Fuqua

Ponoć w filmie znalazło się wiele błędów historycznych, nie czepiam się ich, bo na historii aż tak się nie znam. Zresztą generalnie dobrze się to to oglądało, ale ta końcowa bitwa tak mnie wynuudziła, że myślałam, że już nie wysiedzę. No i Keira w roli Ginewry, matkobosko… naprawdę nie lubię, gdy pojawia się na ekranie, bo to dla mnie taka nieco starsza wersja Kristen Stewart – trzy warianty miny i zbyt często otwarta gęba. (5/10)

9. 500 dni miłości (2009) – reż. Marc Webb

(8/10)

8. Śniadanie u Tiffany’ego (1961) – reż. Blake Edwards

Hepburn była cudowna, po prostu cudoooowna. A M. stwierdził, że siedzę i gapię się w ten telewizor jak totalnie zauroczona, więc niechże to będzie najlepszą rekomendacją ;)). (10/10)

7. Infiltracja (2006) – reż. Martin Scorsese

(8/10)

6. Rzymskie wakacje (1953) – reż. William Wyler

(8/10)

5. Wielkie nadzieje (2012) – reż. Mike Newell

Moja recenzja. (6/10)

4. Matylda (1996) – reż. Danny DeVito

Miło i sympatycznie, choć to film dla znacznie młodszych odbiorców, ale przyjemnie się oglądało. (7/10)

3. Uniwersytet potworny (2013) – reż. Dan Scanlon

Baja całkiem fajna, ale niewyróżniająca się w sumie niczym szczególnym. Jak ktoś oglądałPotwory i spółkę, to można oglądnąć i to, i nawet się może pod nosem uśmiechnie, ale nic poza tym. (6/10)

2. Dziewiąte wrota (1999)- reż. Roman Polański

Wszystko było w porządku i nawet klimat był i trochę strachu może nawet, do momentu, w którym tajemnicza blondyna zleciała ze schodów, a ja złapałam się za głowę. W ogóle blondyna psuje cały efekt filmu, bo grać to ona raczej nie umie i zamiast zaciekawienia czy nie wiem… jakiegoś napięcia, wywołuje tylko pusty śmiech. Wielki plus za Deppa, wiadomo, jak zawsze świetny. No i te biblioteki, raaany, nieważne nawet, że gromadzące w większości książki o satanistycznej tematyce, dla mnie to po prostu cuda, mogłabym w którejś zamieszkać i nikt by mnie stamtąd nie ruszył ;)) (6/10)

1. Szybcy i wściekli 6 (2013) – reż. Justin Lin

Mimo wszelkich niedociągnięć, szczerze uwielbiam filmy z tej serii i naprawdę z przyjemnością oglądam każdy kolejny, ale tym razem mam wrażenie, że niedociągnięć było wyjątkowo dużo. Fakt faktem oglądało się to dobrze, znów były piękne widoki, szybkie, cudownie mruczące samochody, świetna ścieżka dźwiękowa, ale liczba facepalmów przekroczyła dopuszczalną liczbę. Jasne, wiadomo, że w tego typu filmach nie wszystko musi być wiarygodne i przecież nie o to chodzi, ale… twórcy chyba całkiem zapomnieli o jakimkolwiek umiarze. (6/10)

Create your website at WordPress.com
Rozpocznij
%d blogerów lubi to:
close-alt close collapse comment ellipsis expand gallery heart lock menu next pinned previous reply search share star